Wnętrze

Zegar jest turkusowy i ma zdobienia wokół tarczy, jakby wykonał je snycerz w drewnie. Wisi na dużej, szarej tablicy metalowej naprzeciw drzwi wejściowych. Szybko rzuca się w oczy.
Stół ma blat turkusowy, nogi białe i zajmuje centralne miejsce w Spottykalni. Przyjechał z OLX-a, ale wówczas wyglądał jak z Peerelu – na wysoki połysk. Starej, niechcianej rzeczy daliśmy drugie życie. Wyszło jej to na zdrowie (a raczej na urodę).
Ocieplacze na kubki z turkusowej włóczki to robota ręczna. Przypominają łapki kuchenne zrobione na drutach, tylko są za długie, za delikatne i mają guziczek. Bez problemu opatulają w Spottykalni szare i turkusowe kubki z gorącą herbatą (której tutaj pod dostatkiem).
Jak widać – tutaj rządzi turkus. Jego asystentami są szarość i biel (wspomniana szara tablica kontra białe ściany).

Spottykalnia znajduje się na parterze kamienicy w samym centrum Wrocławia. Drzwi wejściowe i okna wychodzą na ulicę, dlatego łatwo można do niej zajrzeć, zapukać, zawitać (tak jak ostatnio pewien starszy pan, który na wyświetlaczu telefonu zaprezentował swoje umiejętności rękodzielnicze).
Z ulicy widać jasne wnętrze. Na tyle małe, że przytulne. Na tyle duże, że przy stole w komfortowych warunkach pomieści się dziesięć osób. Z białego sufitu o sklepieniu łukowym, który nadaje Spottykalni wdzięku, zwisają suszone kwiaty i niezliczone ilości żarówek, które umieszczone nad turkusowym stołem mają rozjaśnić umysły, pobudzić wenę i pomóc oczom.

Najczęściej na turkusowym blacie – jak przystało na typową pracownię artystyczną – panuje harmider. Widać, że miejsce żyje. Mnóstwo tu różnorakich kolorowych papierów (do scrapbookingu i decoupage’u), farb, klejów, nożyczek (również w kolorze turkusowym) i sprzętów o dziwnych nazwach (laminarki, trymery, bindownice). Wokół duża ilość wykrojników do papieru, filcu i materiału, stemple, elementy 3D (wszystko, co wypukłe: koraliki, naklejki, drewniane ozdoby), drewniane skrzyneczki do decoupage’u.
Dobrze jest w tym twórczym bałaganie nie stracić z oczu turkusowego pojemnika z czekoladkami, dużego słoja z ciasteczkami i miseczki orzeszków. Bo wena nie lubi głodu. Dlatego zawsze można znaleźć tutaj coś do zjedzenia.